Hotel Lublin - Nagrzewnice - gadżety reklamowe - wątroba - kosze push - sałatki przepisy - mieszkania szczecin - Promocje bukmacherskie - Forum PŚk - Marek Ignor - wyszukiwarka mp3 - jak się ubierać - Nauka jazdy kielce - forum nadwaga - gotowe projekty domów


Maria Rosińska Więc jak będzie?

-- Więc jak będzie?
-- zapytał Zbyszek Wojtka.
-- Pójdziesz czy nie? Masz przecież bliżej niż ja. Wracali ze szkoły do domu. Ich kolega, Maciek, trzy dni już nie był w klasie, trzeba było koniecznie się dowiedzieć, co się z nim dzieje. Ale który z nich ma pójść, tego jakoś nie mogli ustalić.
-- Ja mam do Maćka bliżej
-- przyznał Wojtek
-- ale ty masz więcej czasu ode mnie. Ja muszę jeszcze biec na telewizję do ciotki.
-- No, ja też nie mam za wiele czasu
-- powiedział Zbyszek
-- muszę pomóc w domu mamie.
-- A myślisz, że ja nie pomagam?
-- oburzył się Wojtek.
-- I śmieci muszę wynieść, i do sklepu skoczyć...
-- Ale mieszkasz o trzy domy od Maćka, a ja tam idę dziesięć minut. A muszę jeszcze wujkowi na list odpisać i podziękować za znaczki.
-- Ech, już widzę, że się chcesz wykręcić
-- mruknął Wojtek.
-- To ty chcesz!
-- Ja bym poszedł, ale uważam, że ty powinieneś...
-- A ja uważam, że ty! Rozeszli się naburmuszeni. Po obiedzie Wojtek pomyślał: "Zbyszek do Maćka nie pójdzie, a dowiedzieć się przecież o kolegę trzeba, choćby nawet telewizja przepadła". I poszedł. ''Przed domem Maćka spotkał się ze Zbyszkiem.
-- Więc jak to? Idziesz jednak?
-- zdziwił się.
-- Powiedziałeś przecież, że to ja powinienem pójść.
-- A ty powiedziałeś, że ja. Więc myślałem, że nie przyjdziesz. Popatrzyli sobie w oczy i roześmieli się. Do Maćka poszli razem.